Zapraszamy na kolejny felieton Gorlickiego Zakątku - tym razem o pomysłach dotyczących odbudowy Gorlic po zniszczeniach z I wojny światowej. Jeśli Wam się spodoba - odwiedźcie Gorlicki Zakątek na facebooku.
::news{"type":"see-also","item":"41732"}
Mało kto dziś zdaje sobie sprawę, jak śmiały i nowoczesny był pierwszy plan odbudowy Gorlic po Bitwie Gorlickiej. Po zniszczeniach I wojny światowej miasto nie miało zostać odbudowane „tak jak dawniej”.
Plan z lat 1915–1916 był próbą zaprojektowania Gorlic od podstaw, jako nowoczesnego organizmu miejskiego.
Już w czerwcu 1915 roku Wydział Krajowy zlecił – na własny koszt – opracowanie całościowego planu regulacji Gorlic, powierzając to zadanie Stefanowi Stobieckiemu. Odbudowa miała od początku przebiegać według jasno określonych zasad, by uniknąć przypadkowości i chaosu urbanistycznego.
Stobiecki nie był związany z Gorlicami ani rodzinnie, ani towarzysko. Nie znał lokalnych układów i interesów – i właśnie dlatego jego spojrzenie było świeże, odważne i wolne od nacisków.
Zaproponował projekt totalny: obejmujący urbanistykę, komunikację, higienę, estetykę, bezpieczeństwo, przemysł i przestrzeń wypoczynku – wszystko podporządkowane jednej, spójnej wizji miasta.
Gorlice miały być projektowane od podstaw, a nie odbudowywane fragment po fragmencie.
Plan Stobieckiego nie dotyczył jedynie rynku i kilku ulic. Obejmował całe miasto oraz jego przyszły rozwój.
Władze miasta oraz jego opiekun, ks. Świeykowski, liczyli, że „nowe” Gorlice rozkwitną jako ośrodek ruchu naftowo-przemysłowego, atrakcyjny zarówno dla mieszkańców, jak i przedsiębiorców. Miasto miało przyciągać niższymi kosztami życia, porządkiem i górską okolicą.
Zakładano, że będzie to dobre miejsce zarówno dla pracowników okolicznych fabryk, jak i dla emerytów, których miała wabić spokojniejsza codzienność i krajobraz.
Odbudowa miała stać się cywilizacyjnym skokiem, a nie prowizorycznym powrotem do przeszłości.
W wizji Stobieckiego rynek przestawał być targowiskiem, a stawał się reprezentacyjnym sercem miasta – większym, jaśniejszym i uporządkowanym. Projektowano go nie z myślą o cotygodniowym handlu, lecz jako przestrzeń symbolu i ładu urbanistycznego.
Projekt obejmował także odbudowę placu wokół kościoła, samego kościoła i plebanii, a ponadto mostek nad ul. Mickiewicza oraz system schodów łączących dolne i górne partie miasta.
Rynek miał być nowoczesnym forum miejskim, a nie tylko przestrzenią handlu.
To jeden z najbardziej rewolucyjnych elementów planu. Stobiecki zerwał z ciasną, przypadkową zabudową galicyjskich miasteczek i zaproponował czytelną hierarchię ulic, powiązaną z wysokością zabudowy i funkcją przestrzeni.
Nie był to zabieg czysto techniczny, lecz świadoma próba narzucenia ładu przestrzennego i estetycznego całemu miastu.
Gorlice miały stać się miastem powietrza, światła i ruchu, z szerokimi alejami i dużą ilością otwartej przestrzeni.
Stobiecki bardzo wyraźnie dostrzegał problem: tranzyt prowadzony przez rynek dusił miasto. Odpowiedzią był nowy układ komunikacyjny, omijający centrum i porządkujący ruch.
Układ uzupełniały ulice Cmentarna i Wietrzna, poprawiające dojazd do projektowanego Małego Rynku.
Była to koncepcja obwodnicy Gorlic już w 1916 roku – podporządkowująca komunikację logice miasta, a nie przypadkowi.
Jednym z najbardziej ambitnych elementów planu była dzielnica willowa, projektowana między ul. Krasińskiego a rzeką. Miała oferować europejski standard życia, wyraźnie oddzielony od zgiełku centrum.
Inspiracją były europejskie dzielnice rezydencjonalne i istniejące wille.
To miała być najbardziej prestiżowa część miasta – wizytówka nowoczesnych Gorlic.
Zieleń i estetyka – element planu, nie dodatek
Zieleń nie była dodatkiem. Drzewa, krzewy i klomby miały porządkować rynek, place i szerokie ulice, poprawiając mikroklimat i estetykę miasta.
Gorlice miały oddychać pełną piersią – ideą, za którą współczesne miasta płacą dziś ogromne pieniądze.
Plan traktował miasto jak organizm.
Do tego:
To był program higieny i komfortu, a nie tylko ładnej fasady.
Stobiecki postulował świadomą segregację funkcji miasta.
Miasto miało być miejscem życia, a nie wyłącznie produkcji.
Plan porządkował także sprawy wrażliwe oraz bezpieczeństwo miasta.
Bezpieczeństwo wpisywano w logikę przestrzeni, nie w przypadek.
Handel miał otrzymać czytelną formę i swoje miejsce w strukturze miasta.
Chodziło o porządek, dostępność i kulturę handlu.
Plan schodził do detalu technicznego.
To była nowoczesna inżynieria, kosztowna, ale projektowana na pokolenia.
Koszt całości oszacowano na 3 miliony koron, czyli ponad piętnaście rocznych budżetów Gorlic z tamtego okresu – w dzisiejszych realiach byłby to projekt liczony w miliardach złotych.
Projekt na miarę imperium.
Plan Stobieckiego był zbyt nowoczesny, zbyt kosztowny i zbyt ingerujący w strukturę własności. Powstawał w realiach wojny, kryzysu i upadającej monarchii. Ostatecznie go nie przyjęto.
Późniejsze, bardziej realistyczne koncepcje również nie doczekały się pełnej realizacji. Priorytetem stała się odbudowa wsi, by zapobiec głodowi. Miasta zeszły na dalszy plan.
Gorlice miały stać się pomnikiem wielkiego zwycięstwa. Zamiast tego stały się ofiarą wojennej propagandy, biurokracji i rozpadającego się imperium.
W dwudziestoleciu międzywojennym nie zdążono miasta w pełni odbudować ani zrealizować ambitnych planów rozwoju. Ten proces przerwała kolejna katastrofa – wojna – a po niej Gorlice znalazły się w zupełnie nowym systemie.
Nowy ustrój miał inne priorytety: szybkie uprzemysłowienie i masowe zapewnienie mieszkań. Bloki stawiano tam, gdzie było to najszybciej możliwe – często bez spójnej wizji przestrzeni, bez myślenia o komunikacji, zieleni czy długofalowym rozwoju.
Konsekwencje tamtych decyzji – dobrych i złych – widzimy w przestrzeni miasta do dziś. Gorlice mogły stać się jednym z najnowocześniejszych miast Galicji. Dziś mierzymy się z korkami, chaosem przestrzennym, brakiem obwodnicy. Łatwo powiedzieć: „taki los, taki pech”.
Ale dziś nie ogranicza nas wojna ani zmiana ustroju. Odpowiedzialność jest po naszej stronie. Zarządzajmy mądrze i myślmy na dekady, nie na kadencje. Bo decyzje, które podejmujemy teraz, kiedyś również staną się historią – i ktoś je oceni.
::news{"type":"see-also","item":"41732"}
Mieszkańcy ocenią komunikację miejską w Gorlicach. Rusz
Więcej przystanków na ŁOKIETKA ! W Austrii autobusy jeżdżą nie pod takie góreczki i dają radę. Można puścić je odwrotnie przez Pocieszkę w dół i zrobić więcej przystanków. Koniecznie przy Działkach !!!
Łookietek
10:12, 2026-05-21
Areszt dla 25-latka z Gorlic. Śledczy zabezpieczyli nar
A na Komendzie kiedy będzie porządek ? Wszyscy wiedzą o CIOCI i jej mężu i nic nie robicie u siebie. Nikt wam już nie wierzy.
Wojna i pokój
09:57, 2026-05-21
Rewitalizacja 3 Maja w Gorlicach. Kiedy ruszą prace w c
Jak komus sie mowi ze Gorlice leza przy drodze Krajowej lub drogach Wojewodzkich, to ludzie robia sobie w oczy kpiny i pytaja sie, czy w ogole widzialem te drogi? i bym sie nie osmieszal ! Bo na tych drogach to ciezko zawrocic nawet rowerem.
Gorliczan,
07:17, 2026-05-21
Walczymy o defibrylatory! Zagłosuj na swoją gminę
NIECH MI KTOŚ POWIE ILE JEST JUŻ TYCH defibrylatorów W CAŁYM POWIECIE ,GMINACH GORLICKICH I ILE RAZY ZOSTAŁ CHODZI JEDEN UŻYTY ?
SZYM
06:58, 2026-05-21
10 2
Gorlice nigdy nie beda Wroclawiem czy Poznaniem.
4 1
A kto powiedział, że kiedykolwiek miały być?
Naruszono regulamin portalu lub zgłoszono nadużycie. Komentarz został zablokowany przez administratora portalu.
7 1
Ahh wielka szkoda, że planu nigdy nie został zrealizowany… Mimo wszystko mamy piękne miasto.
6 1
Zdjecie skopiowene z Poznania.
6 0
Świetny test. Nigdy o tym nie słyszałem. Wspaniały plan!
4 0
Ja tez o takim planie nie slyszalem, ale juz wiem ze Gorlicki Dworzec mial liczyc 2 tys Autobosow.
2 0
Takie cuda wymyslaja by Gorliczana bylo szkoda.
1 0
W sumie bylo by to mozliwe ale pod warunkiem ze zaraz po wojnie Gorlice byli by stolica dwoch aktualnie Wojewodztw.
1 1
Jak to w Gorlicach mieli kase ale przepili i mowia ze poszlo na wies.
7 1
Wspaniały pomysł. I teraz porównajmy to z tym, co zrobiono w tzw. "wolnej Polsce" po 1989 roku, z ciasną zabudową wokół ronda, z samym rondem, z terenem wokół skrzyżowania na Zawodziu, ze sponiewieranymi łąkami Wszołka (czyli terenem w okolicach ulicy Stawiska), itd.
Ciasnota umysłowa gorlickich planistów, samorządowców i różnych lokalnych cwaniaczków mieniących się autorytetami jest porażająca.
2 0
Trudno było przewidzieć ponad 100 lat ,temu jak intensywny będzie rozwój komunikacji w przyszłości,ale plan ambitny ,nie wiem ile jest zarejestrowanych pojazdów ,ale w 140 tys mieście,w którym mieszkam obecnie,jest więcej pojazdów niż mieszkańców,a układ komunikacyjny w centrum nie zmienił się od półwiecza.
3 0
Należałoby dodać, że zniszczone przez armię austriacką Gorlice nie doczekały się prawdziwej pomocy czy raczej odszkodowań od cesarza. Walczył o to Długosz z Kołem Polskim, praktycznie bez skutku. Gorlice w międzywojniu miały to szczęście mimo wszystko, że zatrudniły dobrego architekta, jakim był Barut. Dysponował on niewielkimi środkami finansowymi, ale robił co mógł. Jest wiele perełek architektonicznych jego autorstwa. Dzisiaj miasto nie zatrudnia miejskiego architekta, co oczywiście widać
5 0
Patrząc z boku, to PRL zostawił Gorlice dość przyzwoicie poukładane urbanistycznie. Jadąc od mostu an Ropie do GCK-u, to była możliwość budowy trzech pasów ruchu na całym ciągu. Jedyną przeszkodą był budynek Szklarczykówki. Był dworzec autobusowy i kolejowy po sąsiedzku. Przyszło nowe i sprzedało miejskie tereny pod blaszak lidla i stację paliw. I przez te ostatnie 30 lat z Gorlic zrobił się urbanistyczny śmietnik. Niedobrze się robi.
3 0
Jako "dwudziesta gospodarka" fjur dojczlandera nic nie stoi na przeszkodzie, żeby taki plan Gorlic zrealizować
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gorlice24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz