Dziś wysłanie wiadomości na drugi koniec globu zajmuje ułamek sekundy, jednak w XIX-wiecznych Gorlicach komunikacja ze światem była prawdziwą wyprawą i sztuką. Rytm galicyjskiego miasta przez dekady wyznaczał turkot kół dyliżansów, głośny popas koni, a z czasem – rytmiczny stukot telegrafu. Mało kto dziś pamięta, że historia gorlickiej poczty nierozerwalnie splotła się z murami szkoły żeńskiej, a urzędnicy i strażnicy pocztowi dzielili przestrzeń z uczennicami i nauczycielami.
Od skromnej poczthalterii w dworze Miłkowskich, przez monumentalny gmach w sercu rynku zaprojektowany przez twórcę krakowskiego dworca, aż po charakterystyczny zielony wóz konny, który przemierzał lokalne ulice jeszcze w drugiej połowie XX wieku – zapraszamy w niezwykłą, pełną nostalgii podróż. Odkryjmy na nowo czasy, gdy za przesyłki płaciło się florenami, paczki zabezpieczano wiśniowym lakiem, a historia wielkiego świata pukała do Gorlic przez małe okienko pocztowego urzędu.
W rok po pierwszym rozbiorze Polski na terenie zaboru austriackiego została utworzona Poczta Konna, która dostarczała przesyłki oraz tymi samymi pojazdami przewoziła podróżnych. Połączono wówczas Kraków z Lwowem przy pomocy stacji pocztowych lokowanych co dwie mile, czyli co około 15 kilometrów. Dlatego w dworze Miłkowskich znajdowała się już w dniu otwarcia zbiornicy tak zwana „Poczthalteria” dla wymiany koni z zaprzęgu, „rozprostowania kości podróżnych”, uzupełnienia wody oraz jeśli nie trzeba było wymieniać koni to ich popas.
Przy dworze były stajnie, które służyły także dla potrzeb pocztylionów. W roku 1867 powstaje Powiat Gorlice (Bezirksamt) jako dziewiętnasty powiat w Galicji. W takich miastach wówczas utworzono Urzędy Pocztowe. W Dworze Miłkowskich powstał urząd, a przestał być jako poczthalteria. Jednak wraz ze wzrostem ilości przesyłek trzeba było znaleźć nowe lokum dla poczty.
W 1861 roku nowa siedziba znajduje się na ulicy Pocztowej czyli dzisiejszej ulicy ks. Bronisława Świeykowskiego. Za dwadzieścia siedem lat poczta przyjmie nowe obowiązki w zakresie telegrafowania. W roku 1888 będzie nosiła już nazwę urzędu pocztowo-telegraficznego. Taka sytuacja trwa do 1892 roku, kiedy wybudowano i oddano w dniu 1 października nowego budynku szkoły żeńskiej. Miasto Gorlice w drugiej połowie XIX wieku dynamicznie się rozwija. W 1884 roku powstaje linia kolejowa Stróże-Jasło, a rok później linia kolejowa Gorlice-Zagórzany. Zachodzi potrzeba szybkiej komunikacji ze światem a szczególnie z Wiedniem. Już nie wystarczą dyliżanse przewożące pocztę – trzeba szybszej, krótkiej korespondencji za pomocą telegrafu i potem za pomocą telefonu. Wzorem nowych rozwiązań są oddziały poczty C.K. realizujące w jednym punkcie usługi Poczty-Telegrafu i Telefonu.
Rajcy miejscy widzieli potrzebę budowy szkoły żeńskiej jeszcze w fazie projektów nowego kościoła w rynku pomiędzy budynkiem ratusza, a lokalizacją kościoła po spaleniu. Aby wypełnić tę pierzeję miejską należało rozebrać dwa niskie budynki murowane i w ich miejsce zaprojektować budynek szkoły wraz z pocztą.

Władze w Wiedniu popierały ten pomysł i prawdopodobnie dotowały budowę (budżet 3 – tysięcznego miasta nie był w stanie unieść ciężaru budowy). Zaprojektowania podjął się sprawdzony przez zwierzchność inżynier dużych budowli. Według jego projektu wybudowano dworzec kolejowy w Krakowie. Projektantem był architekt Józef de Wassilko (ur.01.01.1845-zm.24.04.1896).

Za sprawą burmistrza Wojciecha Biechońskiego w dniu 1 października 1892 roku oddano do użytku nowy budynek szkoły żeńskiej wraz z oddziałem poczty c.k. w Gorlicach. Petenci wchodząc do urzędu musieli zapoznać się z taryfą płatną za każdą austriacką milę pocztową, która wynosiła 7,586 km przy podstawowej jednostce miary ciężaru przesyłki jednego funta wiedeńskiego, czyli 520 gramów, który równał się 32 łutom (mniejsza jednostka miary).
Co prawda od 1889 roku obowiązywała jednostka jednego kilograma, ale łatwiej było operować starymi jednostkami, które utrwalone były w świadomości poddanych. Płacono florenami (fl), a każdy dzielił się na sześćdziesiąt kreucerów (kr). Na pocztach dopuszczano zapłatę w starych talarach Rzeszy niemieckiej (reforma monetarna z 1875 roku powoli wypierała do roku 1908 ten środek płatniczy), które miały wartość półtora florena.
Dynamiczny rozwój regionu związany z eksploatacją złóż ropy naftowej wymusza poszukiwanie większych przestrzeni do istnienia poczty i telegrafu w Gorlicach. Na parterze budynku od strony rynku mieścił się c.k. urząd pocztowy (w miejscu ścięcia narożnika było wejście do urzędu). Tutaj mieściła się sala przyjmowania i wydawania listów, paczek i przesyłek na zasadach określanych jako franco. Słowo franko pochodzi z włoskiego affrancare (po polsku opłata uiszczona).
Na przykładzie znaczka pocztowego można zauważyć, że także w przypadku wysyłki listu, jest on przejmowany od nadawcy, jeżeli posiada znaczek pocztowy (czyli jest opłacony). Na ścianie był aparat telefoniczny do rozmów lokalnych i międzymiastowych (oczywiście bez wydzielenia jakąkolwiek kabiną). W pomieszczeniu prostopadle do ściany od strony rynku znajdowała się długa lada z szybami i część podnoszona do przyjmowania przesyłek gabarytowych, które ważono na wadze dziesiętnej za ladą.
Jedynie stanowisko kasowe do wpłat i wydawania pieniędzy było przedzielone ścianką z szybami i zamykanymi od wewnątrz drzwiami do reszty pomieszczenia. Po stronie urzędników pocztowych znajdowały się drzwi powyżej trzech schodków prowadzące do innych pomieszczeń poczty. Zaraz za ścianą znajdowała się sortownia z rozdzielnią i drzwi do następnego pomieszczenia z kasą pancerną, biurkiem, półkami na listy i miejscem na worki pocztowe. Z tego pomieszczenia wchodziło się do pomieszczenia, które graniczyło z wjazdem na podwórko ratusza i szkoły. W tym pomieszczeniu odbywało się wydawanie i przyjmowanie przesyłek do i z dyliżansów.
Przejazd tak zaprojektowano, aby dyliżans zajmował całą przestrzeń wjazdu i po obydwu jego bokach znajdował się wąski chodnik dla strażników pocztowych z bronią w trakcie załadunku i rozładunku pojazdu. W podwórku znajdowały się dwa mieszkania w poziomie parterowej zabudowy. Za budynkiem szkoły była studnia kopana i zadaszenia dla postoju koni pocztowych na popas obrokiem i rozkulbaczenie w celu odpoczynku. Z przejazdu prowadziły drzwi do korytarza we wnętrzu parteru budynku i następnie po lewej stronie były drzwi pomieszczenia z gotowymi przesyłkami.


Współczesny widok na drzwi do dyliżansów pocztowych (z boku wejście do pomieszczenia przyjmowania przesyłek). Obok współczesne zejście do piwnicy i część drugiej klatki schodowej.
Wewnątrz pomieszczeń były drzwi umiejscowione amfiladowo oraz zamykane drzwi z korytarza szkoły z głównym wejściem od strony kościoła był korytarz z dodatkowymi drzwiami do tych pomieszczeń. Tutaj służbę mieli strażnicy pocztowi, którzy przez mały otwór w ścianie (bez szyby, aby słyszeć co dzieje się wewnątrz) mogli również obserwować salę główną poczty. Poczta była pilnowana również w nocy i dni świąteczne a pomieszczenia socjalne strażnicy mieli w pomieszczeniu piwnicy pod pocztą oddzieloną od pozostałej części piwnic grubą ścianą.
Z korytarzyka, który ciągnął się od drzwi wydawania i przyjmowania przesyłek z dyliżansu aż po drzwi przy wejściu głównym szkoły prowadziła druga, wąska klatka schodowa na piętro budynku szkoły, zakratowana i z obudowanym siatką biegiem schodowym. Każde z pomieszczeń poczty posiadało okna na rynek. Wejście zewnętrzne na pocztę dla petentów w narożniku budynku od strony zewnętrznej zaopatrzone było w trzy kamienne i wygodne schody. Pierwszy schodek zrównany był z licem ściany (nie były umieszczone jako wystające z budynku tylko schowane). Drzwi otwierane były do wewnątrz sali. Podłoga wykonana była z heblowanych i ropowanych desek (petenci wnosili do wnętrza na butach śniegi i wodę opadową). Wewnątrz pomieszczenia w części dla interesantów były dwa podwójne pulpity (pisało się na stojąco) w celu adresowania kopert i wypełniania druków.







Tak było do 1912 roku, kiedy pocztę przeniesiono do nowego budynku, gdyż obecne miejsce nie miało już wydolności z przesyłkami – po prostu było za małe. Nowy budynek wybudowano przy ul. Jagiełły.
Pozostały puste pomieszczenia. Władze miasta podjęły decyzję o włączeniu tych pomieszczeń do szkoły. Z biegiem lat w pomieszczeniach umieszczano różne klasy. W tych pomieszczeniach do 1968 roku ulokowane były klasy Zasadniczej Szkoły Zawodowej, a w pomieszczeniu sortowni i przyjmowania przesyłek zlokalizowane były warsztaty ślusarskie dla tych uczniów.
Po wyprowadzce ZSZ do Glinika te pomieszczenia zaadaptowano ponownie na sale lekcyjne dla szkoły podstawowej. I tak wyburzono ścianę pomiędzy dawną salą dla petentów a sortownią otwierając tę przestrzeń na większą. W sali przyjęć przesyłek z dyliżansów zorganizowano klasę prac technicznych, w której wieloletni nauczyciel oprócz prac technicznych zajmował się młodzieżą w Domu Harcerza.
Do 1976 roku po naszym mieście poruszał się pojazd ciągnięty przez jednego, smukłego konika. Wyglądał jak barakowóz, tylko trochę krótszy, boczne, okrągłe okienka miały tylko z przodu, gdzie siedzieli woźnica ze swoim pomocnikiem.

Ten wóz pocztowy w Gorlicach miał owalne okienka z boku kozła.
Półkoliste przedłużenie ścian bocznych i daszku osłania siedzenie tych ludzi przed zacinającym deszczem i słońcem. Cała część ładunkowa obłożona od wewnątrz listewkami jak z boazerii a na zewnątrz blachą pomalowaną na zielono. Na dachu niska, ażurowa obudowa z prętów stalowych jak w starych dyliżansach a jedyne drzwi prowadzące do wnętrza są umieszczone na tylnej ścianie z małym okienkiem i kratą. Aby można było wejść do wnętrza trzeba było wspiąć się po schodku przymocowanym na stałe. Cały wehikuł umieszczony był na ramie wspierającej się na czterech ogumionych kołach. Koła pochodziły z jakiegoś zagranicznego samochodu z lśniącymi, chromowanymi kołpakami.
Na kanapie z przodu było „stanowisko dowodzenia” pojazdem. Długi dyszel zamocowany do mechanizmu sworzniowego opartego na resorach stanowił o zwrotności tego pocztowego pojazdu w kolorze zielonym z napisem „POCZTA” po jego obu stronach. Pocztowcy z mrocznego wnętrza pojazdu wydobywali paczki owinięte w szary pakunkowy papier, przewiązaną na krzyż sznurkiem i posiadającą dwie lakowe pieczęcie koloru wiśniowego zanosząc je do odbiorców. Tak dostarczano paczki do domów i urzędów w naszym mieście.
Od przeszło już 140 lat wówczas nasze małe, galicyjskie miasteczko posiadało swoje „okienko na świat” poprzez możliwość wysyłania i odbierania korespondencji. Poza przypadkami osobistego dostarczania listów przez umyślnych kurierów to pierwsza oficjalna zbiornica listów powstała już w 1826 roku w dworze Miłkowskich.
Autor niniejszego artykułu w 1967 roku rozpoczął naukę w szkole podstawowej numer 2 i klasa dla pierwszaków z oddziału a znajdowała się w dawnej sali dla petentów z wychowawczynią Heleną Sikorską. Owa wychowawczyni prowadziła tę klasę do 1971 roku i przeszła na emeryturę. Wiele historii związanych z miastem i tym budynkiem opowiadała naszej klasie. Wówczas nasza wyobraźnia dopiero się kształtowała i dobrze, że trafiliśmy na taką nauczycielkę, która była surowa i posiadała ogromną wiedzę historyczną o naszym mieście. Drugie spotkanie z historią tej szkoły autor miał w roku 2006 podczas rozmową z żyjącą dawną uczennicą szkoły żeńskiej panią A. Rubin (wówczas miała 89 lat) i wspomnieniom nie było końca. Zacierają się relacje historyczne, fotografie i namacalne świadki historii miasta.
Tomasz Pruchnicki. Gorlice maj 2026 r.
::news{"type":"see-also","item":"42002"}
::news{"type":"see-also","item":"41945"}
::addons{"type":"facebook-encouragement"}
Janusz 20:12, 17.05.2026
Bardzo fajny artykuł. Proszę o więcej
yyyy20:20, 17.05.2026
Jutro już do szkoły, i nauka poprawnej pisowni. 🤮 Tornister spakowany?
Turysta Tarnow21:54, 17.05.2026
Czy to napewno juz jest Historia czy Rzeczywistosc?
Ona,06:25, 18.05.2026
Czy to prawda ze Urzad Miasta wybuduje jedno pietro wiecej?
Użytkownik23:48, 10.06.2026
Naruszono regulamin portalu lub zgłoszono nadużycie. Komentarz został zablokowany przez administratora portalu.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gorlice24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz