Zamknij

Król Magury i Władysław Długosz - Klechdy Gorlickie cz. 4.

Piotr Boczoń Piotr Boczoń 22:04, 25.02.2023 . Aktualizacja: 22:19, 25.02.2023
Skomentuj

Kolejna z gorlickich klechd w naszym cyklu prawi o Królu Magury, który obdarował naszą ziemię bogactwem, ale również przedstawia postać wybitnego mieszkańca Ziemi Gorlickiej - Władysława Długosza. Ta legenda to też ciekawa lekcja historii z przymrużeniem oka!

Chociaż tekst tym razem jest nieco dłuższy - warto przeczytać do końca i poznać postać Władysława Długosza!

O KRÓLU MAGURY

Musiał Władysław Długosz od małego ciężko pracować w kilkuhektarowym gospodarstwie swoich rodziców. Mało miał czasu, by podziwiać otaczającą go piękną przyrodę, choć go coś ciągnęło do niej, kazało podziwiać jej piękno, celową mądrość i panujące w niej prawa i porządek.

Jedynie w niedzielę, gdy wracał po sumie z sekowskiego kościoła, lubił usiąść na kwitnącej łące nad brzegiem rychwałdzkiego potoku wpatrywać się długo w kwiaty i trawy, oglądać zapobiegliwe krzątanie sie owadów i chrząszczy. Intrygowało go również bogate życie w czystej jak kryształ wodzie w potoku, na powierzchni której, szczególnie po deszczu mieniły się wszystkimi kolorami tęczy kółka, oczka i owale, tak cudne jak w prawdziwej baśni.

 Jego rodzinna wioska Siary leżała u stóp Beskidu Niskiego i jego dwóch łańcuchów górskich: Oboczy i Magury Małastowskiej - połączonych siodłem, przełęczą na granicy Owczar i Małastowa. Siary graniczyły od południa ze wsią Owczary (dawniej Rychwałd) zamieszkałą przez ludność łemkowską. Od Siar w kierunku północnym zaczynał się obszar zamieszkały przez ludność polską. Na wschód położona była wieś Sękowa, siedziba gminy i parafii. Owczary miały odrębną parafię grecko-katolicką.

Od Owczar płynął potok zwany dawniej Rychwałdzkim, uchodzący do rzeki Sękówki w pobliżu starego kościółka w Sękowej. Po wschodniej stronie potoku rozciągał się Pusty Las, w którym mieszkańcy Siar od wieków zbierali chrust, jagody i grzyby.

○ Siarach pisał hr. Ewaryst Andrzej Kuropatnicki jeszcze w 1786 roku w rozprawie „Geografia albo dokładne opisanie Królestw Galicyi i Lodomeryi” co następuje: „Siary, wieś hrabiów Kuropatnickich domu dziedziczna, wielością tkaczów i źródłem ropy tłustej obdarzona".

To właśnie sączące się cieki ropy naftowej zmywane przez wodę deszczową tworzyły na powierzchni potoków i rzek wspaniałe opalizujące oczka i kółka, które podziwiał Władysław Długosz.

Zamieszkująca tę górską krainę ludność zarówno polska jak i łemkowska była biedna, w przytłaczającej większości niepiśmienna. Przemysł włókienniczy wyparł tkactwo rękodzielnicze, dotychczasowe źródło dochodów. Uboga ludność toczyła więc dosłownie nieprzerwaną walkę o byt z piękną, lecz surową przyrodą, Obydwie społeczności, polska i łemkowska żyły w przyjaźni i zgodzie,  obydwa języki bardzo podobne do siebie, były łatwo wzajemnie zrozumiałe. Łączyło sąsiadów wspólne, twarde życie.

Pewnego razu, gdy miody Długosz wracał po sumie z Sękowej, usiadł jak to miał w zwyczaju u stóp zalesionej góry Pustego Lasu, na małej leśnej polance nad brzegiem Rychwałdzkiego Potoku. Rozmarzony przygrzewającymi promieniami, zasnął.

Gdy się po pewnym czasie ocknął - obok niego siedział z nogami zanurzonymi w strumyku potężny starzec z ogromną, siwą brodą i sumiastymi, białymi wąsami. Długosz ze zdumieniem spostrzegł, że dostojny starzec miał na głowie lśniącą w promieniach słonecznych złotą koronę. W ręku trzymał berło.

Przestraszony Długosz chciał uciekać, ale starzec powstrzymał go mówiąc:

 - Pozostań! To wielki dzień dla ciebie i dla mojego ludu! Będziesz moim wspólnikiem i powiernikiem!

Długosz usiadł z lękiem u stóp starca, wpatrzony w jego surowe, ascetyczne oblicze. Wtedy starzec rozpoczął:

- Mój drogi! Obserwuje cię od lat i wiem, że jesteś mądrym i dobrym chłopcem. Wiem, że bardzo kochasz przyrodę i dlatego ciebie wybrałem. Ja jestem Królem Magury, a moje państwo to podziemia tych gór i kraj u ich stóp. Mój pałac znajduje się pod szczytem Magury. Wiodą do niego liczne podziemne korytarze, jeden z nich biegnie pod Pustym Lasem i pasmem Oboczy.

W moim podziemnym państwie ukrytych jest wiele skarbów, których strzegą zaklęci w węże wojownicy, dobre i złe demony. Dawno boleję nad trudnym losem mojego ludu na tej Ziemi, nad jego ciężką walką o życie. Już od lat daję memu ludowi znać o jednym z moich skarbów, aby spożytkował go dla polepszenia swego losu, ale ten lud jest ciemny i nie rozumie moich znaków.

- Ty jeden - jak zauważyłem - głęboko się zastanowiłeś, co oznaczają tęczowe plamki na powierzchni wód, chciates posiąść ich tajemnicę. Więc ci powiem: te plamki to mój znak, a jednocześnie jeden z moich skarbów, olej skalny! Sprowadziłem z daleka od Lwowa mądrego męża, aby wskazał ludziom, jak go spożytkować dla ich dobra. Ten mądry mąż wykonał swoje zadanie, ale opanował go demon zysku i odjechał z mojego królestwa.

⁃ Jeśli mi przyrzekniesz, że spożytkujesz chociaż połowę na pożytek biednego ludu, wyjawię ci tajemnicę, jak masz szukać oleju skalnego!

Miody Długosz bez wahania zawołał: - przysięgam Ci Wielki Królu! Wypełnię Twoją wolę!

Wtedy Król Magury rzekł: Oddaję ci w ręce wielkie bogactwo, będziesz wielkim i bogatym! Masz więc dbać, by mój lud posiadł oświatę, by miał pracę dochód, by żył w zgodzie i godności. Gdzie rzucisz czapkę, tam tryśnie olej skalny. Nie porzucaj tylko mojego królestwa gór i pogórza!

Uścisnął Król Magury młodego Długosza swoimi kościstymi rękami za głowę i ku jego zdumieniu wszedł w skałę, z której sączyły się kolorowe pasemka oleju skalnego.

Ze zdwojoną energią i ochotą kontynuował Długosz naukę. Aby zapoznać się z problemami eksploatacji ropy naftowej, podjął pracę w kopalniach Siary, Sękowa, Ropica Ruska i Kryg. Kiedy już posiadł wszystkie arkana sztuki, postanowił wypróbować skuteczność umowy z Królem Magury.

Najpierw na gruncie rodziców w Siarach rzucił czapkę i tam, gdzie upadła począł drążyć szyb. Sąsiedzi kpili z niego, ale Długosz wiercił z uporem. I niedługo z otworu trysnęła samoczynnie ropa! Król Magury dotrzymał słowa, Długoszowi szło odtąd jak z płatka. Wszędzie tam, gdzie rzucił swoją czapkę, tryskała ropa. Ludzie mówili z zawiścią, ze to taki gest samouwielbienia pewności siebie bogacza, ale nie mogli wyjść z podziwu nad niezawodnością trafień. Długosz zaś wiedział swoje, ale nie zdradził tajemnicy.

Myśleli ludzie, że to czary, bo gdy sami zaczęli rzucać czapki i wiercić za ropą, nie odnosili sukcesów. Zaś Długosz stał się sławnym i jego rady zaczęli ściągać wielcy przemysłowcy.

Powierzyli mu nawet funkcje dyrektora Bergheim i  Garvey w Borysławiu. Energiczna i szczęśliwa działalność Władysława Długosza doprowadziła do odkrycia ogromnych złóż ropy naftowej. Kiedy rzucał swoją czapką i kazał wiercić, zagraniczni przedsiębiorcy sądzili, że jest niespełna rozumu, ale kiedy ich naukowe badania nie dawały pożądanych rezultatów, ich podziw dla Długosza sięgnął zenitu.

Władysław Długosz został wkrótce mianowany dyrektorem Karpackiego Towarzystwa Naftowego oraz wybrany prezesem Krajowego Związku Producentów Ropy. Również w niepodległej Polsce został prezesem Związku Przemysłowców Naftowych.

Zgodnie z przepowiednią Króla Magury stał się bogatym i znanym człowiekiem. Zakupił wiec w rodzinnych stronach rozległe dobra i wybudował w Siarach okazały pałac.

Chociaż wszystkie najgorsze demony kapitału natarły na duszę i sumienie Władysława Długosza nie zapomniał on o drugie] części umowy z Królem Magury, swoich zobowiązaniach wobec jego ludu.

Postanowił wiec działać nad podniesieniem świadomości i oświaty wiejskiego ludu oraz walczyć o jego społeczne i polityczne prawa. Wspierał więc działalność Jana Stapińskiego w ruchu chłopskim. Wraz ze Stapińskim grupa działaczy, miedzy innymi z Jakubem Mikrutą z Siar założyli w 1895 roku Galicyjskie Stronnictwo Ludowe (później Polskie Stronnictwo Ludowe), pierwszą na ziemiach polskich partię chłopską.

Wiele funduszy łożył Długosz na oświatę ludowa, a szczególnie na budowę szkół powszechnych. Aby umożliwić młodzieży wiejskiej naukę w szkołach średnich, z własnych funduszy wybudował w Gorlicach dwa internaty: bursę polską przy ulicy Węgierskiej dla młodzieży polskiej i bursę ruską dla młodzieży łemkowskiej przy ulicy Sienkiewicza. Ten podział młodzieży zastosowano nie ze względów narodowościowych, lecz ze względów religijnych. W bursach odbywały sie bowiem nabożeństwa i inne praktyki religijne.

Wspierał również Długosz finansowo działalność ruchu sokolskiego i harcerskiego, a także ruch sportowy i krajoznawczy. Wyłożył znaczne sumy na budowę Domu Sokoła z pierwszym kinem w Gorlicach, wspomógł budowę boiska RKS „Karpatia" w Gliniku Mariampolskim, przekazał teren pod budowę stadionu sportowego w Gorlicach i dotację w kwocie 1000 złotych.

Popierał również rozwój spółdzielczości rolniczej, był jednym z założycieli Towarzystwa Rolniczego , Sierp" i spółdzielczości kredytowej.

Społeczna i polityczna działalność światłego męża stała sie podstawą jego sukcesów i na tej niwie. W 1909 roku zostaje wybrany Marszałkiem Rady Powiatowej w Gorlicach. Od 1908 r. jest postem na Sejm Krajowy Galicji z powiatu gorlickiego, od 1911 r. postem do austriackiej Rady Państwa, a w latach 1911-1914 ministrem do spraw Galicji. Również w niepodległej Polsce pełnił wiele ważnych funkcji, między innymi był senatorem z województwa krakowskiego.

Rozwój przemysłu naftowego był czynnikiem stymulującym rozwój miasta Gorlice i całego regionu oraz podstawą wyrwania miejscowego ludu z kleszczy upokarzającej nędzy. Ważną cegiełkę włożył w to również Władysław Długosz- nieodrodny syn tej ziemi.

Przyszło mu działać w czasach trudnych, w okresie zaborów, pierwszej wielkiej wojny, budowania zrębów nowego niepodległego państwa polskiego. Wyróżnił się rozumem, wyobraźnią, jasnością spojrzenia, miłością kraju i ludzi.

Kiedy więc w czerwcu 1937 roku składano do rodzinnego grobowca na cmentarzu w Sękowej trumnę ze zwłokami Zasłużonego Męża, w uroczystości wzięli udział nie tylko przedstawiciele władz, ale i tłumy prostych ludzi.

Widziano również w czasie ostatniej uroczystości pod murem cmentarnym Wielkiego Siwego Starca z długa brodą, który modli się żarliwie, a kiedy trumna Władysława Długosza została złożona w krypcie - postać starca jak gdyby rozpłynęła się w powietrzu. Czyż nie był to KRÓL MAGURY?

Władysław Boczoń. Klechdy Gorlickie. 1990.

[ZT]14291[/ZT]

[ZT]14347[/ZT]

[ZT]14410[/ZT]

 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz(1)

allanallan

1 0

polska jezyk trudna jezyk,i pies ścieka i woda ścieka. 😥 07:13, 26.02.2023

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

reo
0%