W ostatnich dniach do naszej redakcji zgłosili się mieszkańcy Biecza zaniepokojeni sytuacją w kolegiacie Bożego Ciała. Wskazywali na zmiany, które – ich zdaniem – mogą zagrażać zabytkowemu charakterowi obiektu. Ich sygnał stały się dla nas impulsem do weryfikacji sprawy u źródła, czyli w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków w Krakowie.
Najwięcej kontrowersji wzbudza sposób ogrzewania świątyni, w kościele zainstalowano bowiem nagrzewnice elektryczne oraz elementy infrastruktury, które – według naszych rozmówców – zostały zamontowane bez odpowiednich konsultacji i nadzoru konserwatorskiego.
Nie jest tajemnicą, że średniowieczne kościoły były projektowane z myślą o naturalnym obiegu powietrza, tymczasem w naszym kościele – część otworów wentylacyjnych była czasowo zatkana.
– mówią nasi rozmówcy.
Z kolei z przekazanych przez Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Krakowie informacji wynika jasno: działania podjęte w kościele zostały wykonane bez wymaganych zgód, a wobec parafii wydano już decyzję administracyjną.
Jak poinformował rzecznik urzędu, 30 września 2025 roku do delegatury w Nowym Sączu wpłynął wniosek parafii o wydanie zaleceń dotyczących ogrzewania kolegiaty.
Odpowiedź została sporządzona i wysłana po niemal trzech miesiącach, 23 grudnia 2025 roku. Urząd wskazał w niej konieczność: ustalenia przyczyn zawilgocenia murów i posadzki, analizy dotychczasowych prac, przeprowadzenia badań klimatu wnętrza i wentylacji.
Ewentualne wprowadzenie ogrzewania powinno zostać poprzedzone szczegółowymi badaniami, dlatego w piśmie nie wskazano konkretnej metody ogrzewania.
– informuje Jan Kozakowski, Rzecznik Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Krakowie.
Istotnym faktem jest, że korespondencja nie została odebrana przez parafię i wróciła do urzędu. Jednak zgodnie z obowiązującymi przepisami została jednak uznana za skutecznie doręczoną.
Cała sprawa ma dwie strony medalu i dwie przeciwstawne sobie opinie społeczne. Nagrzewnice pojawiły się nie bez powodu - parafii zależało, aby zimą wierni nie musieli marznąć podczas nabożeństw - w końcu mamy XXI wiek, a nie średniowiecze, które pamiętają jeszcze mury świątyni. Z informacji, jakie posiadamy, decyzja o montażu nagrzewnic zapadła tuż przed zimą, kiedy wciąż nie nadchodziła odpowiedź od konserwatora.
Pojawienie się urządzeń do ogrzewania ucieszyło część parafian, jednak nie zabrakło również takich osób, które zaczęły się obawiać o naruszenie zabytkowego obiektu. Jedni więc bardzo doceniają tą inicjatywę, inni krytykują.
12 stycznia 2026 r. pracownicy WUOZ w Krakowie – Delegatury w Nowym Sączu przeprowadzili oględziny wnętrza kościoła z udziałem proboszcza Parafii. Ustalono, że w świątyni zamontowano trzy nagrzewnice nadmuchowe – dwie na ścianie tęczowej i jedną na kolumnie w nawie głównej. Urządzenia przymocowano do ścian na uchwytach montowanych na śrubach, a zasilanie doprowadzono przewodami poprowadzonymi w rurach osłonowych od nowych gniazd siłowych. Instalację doprowadzono przez posadzkę od strony krypt, gdzie wykonano również nową instalację elektryczną oraz dwie rozdzielnie.
– wyjaśnia rzecznik Kozakowski.
Dziesięć dni później urząd wydał decyzję zobowiązującą parafię do: demontażu nagrzewnic, usunięcia wykonanej instalacji elektrycznej, wykonania prac konserwatorskich w miejscach uszkodzeń (na które wymagane jest pozwolenie konserwatora).
To jednoznaczne potwierdzenie, że wykonane prace zostały uznane za niezgodne z przepisami.
Zgodnie z ustawą o ochronie zabytków prowadzenie prac bez pozwolenia może skutkować karą finansową w wysokości od 500 do 500 000 zł. Na ten moment jedyną konsekwencją jest wydana decyzja administracyjna.
Póki co parafia skorzystała z przysługującego prawa i odwołała się od decyzji do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W odwołaniu proboszcz zadeklarował demontaż nagrzewnic oraz zamiar ich dalszego użytkowania jako urządzeń mobilnych.
Urząd nie potwierdził jeszcze, czy nagrzewnice faktycznie zostały zdemontowane – weryfikacja ma nastąpić po zakończeniu procedury odwoławczej. Jednak z informacji przekazanych nam przez mieszkańców Biecza, wiemy, że urządzenia zostały zamontowane na mobilnych stojakach.
Choć to Bieczanie jako pierwsi zwrócili uwagę na problem, dziś kluczowe znaczenie mają ustalenia urzędu konserwatorskiego. To one będą decydować o dalszym losie zabytkowej kolegiaty w Bieczu.
W tej sprawie skontaktowaliśmy się również z proboszczem parafii pw. Bożego Ciała w Bieczu, ks. Andrzejem Sroką, z prośbą o komentarz i przedstawienie sytuacji z perspektywy parafii. Ostatecznie jednak duchowny odmówił nam spotkania.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"7269"}
::addons{"type":"facebook-encouragement"}
Burmistrz rozkłada ręce ws. stacji paliw. „Nie możemy t
I bardzo dobrze. Jeszcze postawić zakaz skrętu do Marysieńki i Go Parku od strony szpitala bo ślepi kierofcy nie widzą znaków nakazu jazdy na wprost.
Kjerofca
20:24, 2026-05-21
Burmistrz rozkłada ręce ws. stacji paliw. „Nie możemy t
Na 10 aut na dzien to szkoda zamieszanie robić
Sisi
20:20, 2026-05-21
Burmistrz rozkłada ręce ws. stacji paliw. „Nie możemy t
Wytarczy zrobic zakaz wjazdu, tak samo jak na Kosciuszki na osiedlu i bedzie skutecnie i Bezpiecznie.
Mieszkaniec,
20:16, 2026-05-21
Płaca minimalna 2027. Rząd pokazał nową kwotę
Kazy jest twoim wrogiem kto cie w Gorlicach zatrudnia i cie wykorzystuje, wiec niech mu dopiernicza bo warto!
Mieszkaniec,
20:13, 2026-05-21
12 7
Jak konserwator zabytków może w ogóle decydować o obiektach, które nie należą do skarbu państwa? Jak państwo chce mieć zabytek w stanie zabytkowym: niech odkupi zabytek od parafii.
4 5
Dawać karę
4 1
Przecież kościoły należą do Państwa Watykan. Państwo polskie nie powinno ich dotować , a winni to czynić ludzie z Watykanu lub ludzie zatrudnieni w tym miejscu pracy.
4 1
Na FB-wej stronie konserwatora zabytków jest wpis w tym temacie.
Fragment:
" Jacyś „specjaliści” doradzili księdzu ustawienie nagrzewnic, i tak też ksiądz zrobił. Niestety, urząd konserwatorski o tym działaniu się dowiedział i wszczął postępowanie o nałożenie kary za prowadzenie prac w zabytku bez pozwolenia.
Tymczasem opisane zjawiska nie tyle są skutkiem niskiej temperatury, co przede wszystkim bardzo wysokiej wilgotności we wnętrzu. Z kolei bardzo wysoka wilgotność jest skutkiem BRAKU WENTYLACJI, a brak wentylacji wynika z braku cyrkulacji powietrza. Jej wymuszenie nagrzewnicą TYLKO POGORSZY sytuację; intensywny ruch ciepłego powietrza spowoduje wykraplanie się pary wodnej na zimnych ścianach i przedmiotach. O ile szyby po prostu zaparują i woda będzie ściekać, o tyle rosa osiadająca na elementach drewnianych będzie wnikać w chłonne powierzchnie zapraw i drewna, w tkaniny, powodując ich rozpulchnianie, odpadanie, pleśnienie… Wysoka wilgotność, ograniczony dopływ światła to idealne warunki ataku biologicznego: ruszają owady niszczące drewno, grzyby, bakterie. Skoki temperatur powodują, co gorsza, podsychanie materiałów budowlanych (kamień, cegła, tynk) podczas którego dochodzi do krystalizowania soli na ich powierzchni. Widzimy to w osypujących się, odspojonych tynkach. Na podstawie samych zdjęć można wnioskować, że mamy do czynienia właśnie z wilgocią kondensacyjną. W takiej sytuacji izolowanie fundamentów nijak nie rozwiąże problemu. Pomijając już absurdalność tego działania, przy potężnych kamiennych fundamentach, dla wody zasadniczo nieprzepuszczalnych. Skala zniszczeń świadczy o tym, że negatywne procesy trwają od dawna… nikt ich wcześniej nie widział?!
Moje pytania: skąd ksiądz proboszcz ma o tym wszystkim wiedzieć? Czy musi się znać na fizyce budowli, stosowanych w budownictwie historycznym rozwiązaniach, współczesnych technologiach? Nie musi! Na czyją pomoc powinien w tej sytuacji liczyć? Przypadkowych ekspertów, którzy zawsze wokół kościoła się kręcą, licząc na zlecenia, czy raczej na wskazanych przez służby konserwatorskie specjalistów? Tymczasem domorośli eksperci, mimo że widzą dramat zabytku, proponują ustawienie nagrzewnic i zrobienie badań mikologicznych! To naprawdę skandal – to oni teraz powinni karę zapłacić. A jak ksiądz do nas tu napisze, to mu wyślemy listę bakterii i grzybów, które w takich przypadkach się pojawiają, a i dorzucimy jeszcze listę soli rozpuszczalnych w wodzie, które można wyekstrahować z tynków bieckiej fary. Ciekawe, co z tymi wykazami zrobi. Kim trzeba być, by w tej sytuacji patrzeć swego – dochodowego zlecenia? "
2 2
Kazde Sakramenty w wieku Szkolnym, czyli tak do ukonczenia 24 r Zycia, kazde Saktementy bierze sie tylko po to by zaliczyc dla papierka czyli podobnie jak dziwke tylko dla statystyk by pochwalic sie przed Rowiesnikami.
1 1
Bronek nie mial zadnych sakramentow nawet przykazan nie znal, a jak chcial ochrzcic swoje dziecko to Ksiadz mial wymagania mimo ze mowil ile laska, jak zauwazyl ile Bronek mu daje to Ksiadz pwoiedzial ze za takie Pieniadze to On by zalatwil nawet by Bronek zostal Swietym.
0 0
Za wszystko muszą zapłacić parafianie do tego się to sprowadza. Szkoda zabytkowej fary żeby się od tkanki prostu w naszym pokoleniu zniszczyła. Uważam, że konserwator powinien przyjąć z gotowymi rozwiązaniami i rekomendacjami. Ewentualnie ekspertyzę należy zrobić i postarać się o dofinansowanie. Jak osuszyć, ocieplić i odprowadzić wilgoć? Po każdej wizycie w Farze czuję jej zapach na skórze i ubraniach tzn. wilgoć i stęchliznę.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gorlice24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz