Tomusiu czego się lękasz? Sam nie wiem czego! – to tytuł wystawy Tomasza Tajaka, której wernisaż odbędzie się już na początku kwietnia w gorlickiej galerii sztuki Dwór Karwacjanów. Nam Tomek opowiedział nie tylko o swoich pracach, ale i o życiu, które jest jego największą malarską inspiracją. Wystawa – jak sam przyznaje – jest zamknięciem pewnego etapu w jego życiu.
Pamiętam doskonale swoją pierwszą pracę, miałem wtedy zaledwie kilka lat! Zakopane, tata kupuje mi czarny i zielony marker, trzyma mi blok techniczny, a ja rysuje góry i zakopiańską willę. Tym czarnym markerem rysowałem każdą deseczkę, jedną po drugiej. A zielonym choinki!
Najważniejsze było jednak to, że tata mnie pochwalił, że wszystkim pokazywał ten rysunek...
Pierwsze pieniądze za obraz dostałem chyba w podstawówce, pamiętam, że komuś malowałam martwą naturę. Pamiętam też doskonale to, że dostałem sto złotych za ten obraz i to był dla mnie majątek!
Potem tych obrazów było coraz więcej, bo kiedy chodziłem do liceum plastycznego, to sprzedawałem je, żeby mieć na farby. Rodziców nie zawsze było na nie stać. Zdarzało się, że używałem taty pigmentów budowlanych czy farb do lamperii.
Ale rodzice zawsze wspierali moją pasję i dużo wysiłku włożyli w to, żebym mógł się w tym kierunku kształcić.
Czasami trudno patrzeć na świat zupełnie inaczej niż większość ludzi, choć przyznam szczerze, że za bardzo się nad tym nie zastanawiam. Nie udaje nikogo, nie ma we mnie grama sztuczności, przez co często ściągam sobie kłopoty na głowę, bo nie mam problemu z tym, żeby powiedzieć komuś prosto w oczy, że kłamie czy oszukuje.
Z zasady jestem zero-jedynkowy, w życiu i w malowaniu. Nie posługuje się internetem, szablonami, zdjęciami. U mnie nie jest ważna perspektywa, najważniejszy jest kolor i linia. Nie potrzebuje poprawności, żeby namalować obraz.
Jak zaczynam malować, to nie mam wizji, jak ten obraz będzie wyglądał, mam temat i to on jest najważniejszy. Największy obraz, który będzie można zobaczyć na wystawie, czyli Wojna wszyscy chcą do nieba, to plątanina ciał, w większości nagich, wszyscy – brzydcy, piękni, szczerbaci – kotłują się w jednym worku, bo wszyscy chcą trafić do nieba i nie ma najmniejszego znaczenia, jak wyglądają.
Jest trochę takich obrazów, które opowiadają o traumatycznych moich przeżyciach, zresztą równolegle z wystawą będę prowadził warsztaty dla młodzieży. Będą to zajęcia rysunkowo-malarskie dotyczące emocji, panowania nad stresem i uzależnień, głównie od internetu, który przyćmiewa wyobraźnię. Głównym rekwizytem będzie... encyklopedia. Dlaczego? Przekonają się o tym najpierw uczestnicy warsztatów.
Kolejnym ważnym obrazem jest ten zatytułowany Tomusiu, czego się lękasz? Sam nie wiem czego! zresztą taki sam tytuł nosi wystawa. Tak mówiła do mnie babcia, która była najważniejszą kobietą w moim życiu i to ona nauczyła mnie szacunku do siebie i do świata. To ona mnie wychowywała, spełniała dziecięce marzenia o wejściu do kurnika i zbieraniu jajek, to ona pozwalała mi na wiele rzeczy. Zresztą zawsze miałem szczęście do kobiet.
Wystawa opowiada o tym, co przeżyłem, obrazy i podpisy mogą niektórych naprowadzać na ludzi i sytuacje, a niektórych mogą zmylić.
Namalowałam też sytuacje, których się wstydzę i brzydzę, myślę, że część osób odnajdzie w moich obrazach strach dziecka.
Jest też obraz Mordy, paszcze, ryje – namalowałam ludzi z mojego otoczenia, ale trzeba mieć naprawdę dużą wyobraźnię, żeby ich rozpoznać.
Będzie można zobaczyć też kolorowe obrazy, które malowałam w ramach mojej pracy dyplomowej, bo one świetnie uzupełniają lokalny folklor, ale zaznaczam, że będą one dość przewrotnie zestawione z aktualnymi pracami.
Maluje w sypialni, na podłodze, przy muzyce Eleni. Nie potrafię pracować w ciszy, dziecięcy gwar to dla mnie najlepsze tło do pracy, dlatego nie sądzę, żebym kiedykolwiek potrzebował pracowni malarskiej.
Lubię się chwalić sukcesami swoich podopiecznych, ale swoimi już niekoniecznie. Nawet teraz, rozdając zaproszenia na wystawę, czuję pewien dyskomfort. Przyznam szczerze, że bardzo chciałbym, żeby moją wystawę zobaczyli ludzie, którzy nigdy nie byli w galerii sztuki. Tych zapraszam najbardziej!
Tomasz Tajak – urodzony w 1988 r. w Gorlicach. Absolwent LP im. T. Brzozowskiego w Krośnie. Ukończył wydział aktorstwa w Krakowskich Szkołach Artystycznych oraz edukację artystyczną w zakresie sztuk plastycznych na Wydziale Sztuki UP w Krakowie. W 2014 r. obronił z wyróżnieniem dyplom z malarstwa w pracowni prof. G. Borowik- Pieniek. Zajmuje się malarstwem, rzeźbą, instalacją sakralną oraz animacją kultury. Od 2017 roku związany z Gorlickim Centrum Kultury gdzie prowadzi trzy grupy teatralne oraz Malarnię. Brał udział w wystawach indywidualnych i zbiorowych. Jego prace znajdują się w zbiorach prywatnych i galeriach sztuki w kraju i zagranicą.
[CGK]2572[/CGK]
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gorlice24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz