Zamknij
REKLAMA

Ropa. Po wypadku rowerowym zmarł zakonnik Krzysztof Smoła

09:51, 21.05.2019 | Jarosław Rozpłochowski
Skomentuj foto: archiwum prywatne Krzysztofa Smoły
REKLAMA

Ojciec Krzysztof Smoła to pochodzący z Ropy polski franciszkanin zakorzeniony w liguryjskiej ziemi, wszystkim znany jako Cristoforo zmarł wczoraj w krakowskim szpitalu do którego trafił po wypadku rowerowym w którym uczestniczył kilka dni temu podczas pobytu u rodziców w Polsce.

Do San Remo przyjechał w 2001 roku, zaraz po święceniach kapłańskich w Krakowie. W 2007 roku przeprowadził się najpierw do La Spezii, a następnie do Pietra Ligure, by w 2012 roku powrócić do San Remo. W mieście Festiwalu jest obecnie przełożonym fraternii i zastępcą proboszcza w parafii pw. Matki Bożej Łaskawej w dzielnicy San Martino.

Między jedną misją na parafii a drugą odkrywa miłość do rowerowania, dzięki pewnej rodzinie z Pietra Ligure, która (jak opowiada dla dziennika La Stampa) pożyczyła mu stary rower wyścigowy należący do zmarłego ojca. 

Ważył dobre 18 kg i był dla mnie trochę za duży, ale przyzwyczaiłem się i zacząłem regularnie pedałować. Zrobiliśmy nawet rowerową pielgrzymkę do Lourdes. A potem do Asyżu, również wyruszając z San Remo. Wraz ze zmianą roweru (teraz ma już taki profesjonalny, z włókna węglowego) wzrosła też chęć współzawodnictwa – mówił ojciec Krzysztof Smoła w jednym z wywiadów prasowych.

Treningi zaprowadziły go bardzo daleko: zakwalifikował się nawet do czołowego wyścigu dla amatorów Uci Gran Fondo World Championship 2018,

Treningi, jak podkreśla ksiądz, odbywają się w czasie wolnym od mszy i innych zobowiązań w parafii. Jednak jakościowy skok nastąpił dzięki pomocy innego Polaka – Sylwestra Szmyda, ex gregario (wł. pomocnik) mistrzów, przyjaciela Petera Sagana (trzykrotnego mistrza świata w kolarstwie zawodowym liderów), który śledzi jego przygotowania.

„Poznałem go w 2017 roku na mecie wyścigu Mediolan-San Remo, a pół roku temu zapytałem, czy zająłby się moimi treningami (Szmyd mieszka obecnie na Lazurowym Wybrzeżu w Beausoleil) – kończy Cristoforo. – Pierwszą radą, jaką mi dał, było to, by pracować również głową, nie tylko nogami. Zdarza się, że dzięki niemu miewam treningi z Saganem. Długo rozmawiamy”. Oto sekret jego sukcesu.

Na początku tego miesiąca ojciec Krzysztof Smoła gościł u swoich rodziców w Polsce, gdzie 1 maja brał udział w lokalnej imprezie rowerowej (Klasyk Beskidzki) w trakcie, której uległ wypadkowi w wyniku, którego z licznymi obrażeniami w tym poważnymi urazami głowy trafił do krakowskiego Szpitala Uniwersyteckiego, gdzie przez cały czas przebywał w śpiączce farmakologicznej. Niestety w dniu wczorajszym tj. w poniedziałek 20 maja br. 43-letni ojciec Krzysztof Smoła zmarł.

źródło informacji:aleteia.org  sanremonews.it oraz rivierapress.it

O wypadku w trakcie zawodów powiadomiona została także gorlicka policja, która prowadziła na miejscu swoje czynności wyjaśniające.

Nasze wstępne  ustalenia poczynione na miejscu wypadku wskazują na to, że jeden z uczestników w czasie przejazdu kolarskiego najechał z impetem na innego uczestnika tej imprezy.  W wyniku zderzenia doszło do przewrócenia się obu rowerzystów. O ile najechany rowerzysta miał lekkie obrażenia tak stan mężczyzny, który wpadł na tego zawodnika był bardzo poważny. Mężczyzna ten w nieprzytomny został  odtransportowany do gorlickiego szpitala skąd docelowo został  przewieziony do szpitala w Krakowie - powiedział w rozmowie z GORLICE24.pl aspirant sztabowy Grzegorz Szczepanek z KPP Gorlice

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz