Już za tydzień w Gorlickim Centrum Kultury odbędzie się premiera spektaklu „Ania z Zielonego Wzgórza”. Bilety na trzy zaplanowane przedstawienia wyprzedano na długo przed listopadową premierą. W rolę rudowłosej marzycielki wciela się szesnastoletnia gorliczanka Maja Miś – uczennica szkoły średniej w Nowym Sączu, a zarazem jedna z najmłodszych aktorek Grupy Teatralnej Otwarte Drzwi, działającej pod auspicjami GCK. Spektakl, wyreżyserowany przez Tomasza Tajaka, oparty jest na filmowej adaptacji klasycznej powieści Lucy Maud Montgomery.
Odkąd pierwszy raz zobaczyłam spektakl „Ania z Zielonego Wzgórza” w teatrze w Tarnowie – miałam może wtedy z dziesięć lat – zawsze chciałam być Anią! Powiedziałam wtedy mamie, że moim największym marzeniem jest zagrać właśnie tę postać.
Kiedy kilka miesięcy temu dowiedziałam się, że to ja zagram Anię... wiedziałam, że to rola mojego życia!
– rozpoczyna naszą rozmowę Maja Miś, z którą udało nam się porozmawiać na kilka dni przed premierą.
Przez ostatnie miesiące całe jej życie podporządkowane było przygotowaniom do premiery.
Kiedy dostałam 60-stronicowy scenariusz, z czego trzy czwarte to były moje kwestie, byłam trochę przerażona. Myślałam, że nigdy tego nie zapamiętam, ale z czasem wszystko zaczęło się układać.
– mówi z uśmiechem.
Mai pomagała mama – podczas nauki w domu wcielała się w inne postacie, by córka mogła ćwiczyć dialogi. Z kolei próby w teatrze trwały nawet po siedem godzin.
To ogrom pracy. Czasem wracam do domu i jeszcze śni mi się jakaś scena, najczęściej ta, która najbardziej łapie mnie za serce, czyli pożegnanie Ani z Mateuszem. Staram się jednak nie narzekać na zmęczenie, bo wiem, że każdy spektakl to kolejny krok naprzód.
Choć Maja mówi o swojej bohaterce z ogromnym sentymentem, wkłada dużo energii w to, żeby oddzielić emocje sceniczne od codzienności.
Na scenie jestem Anią, ale po zejściu muszę zrzucić z siebie tę postać, gdybym tego nie robiła, pomieszałabym się emocjonalnie. To trudne, ale konieczne, żeby zachować równowagę.
– tłumaczy.
Ania jest niezależna, żywiołowa, nigdy nie traci siebie. I myślę, że właśnie dlatego inspiruje tyle kobiet. Lucy Maud Montgomery stworzyła bohaterkę, która nie podporządkowuje się nikomu, nawet w czasach, gdy od kobiet oczekiwano zupełnie czegoś innego.
– podkreśla Maja.
Moja bohaterka daje mi ogromną lekcję odwagi i wrażliwości.
Podobieństw między sobą a Anią Maja widzi wiele.
Obie jesteśmy marzycielkami, czasem trochę roztrzepanymi. Uczę się, tak jak ona, doceniać naukę i możliwość rozwoju. To coś, o co walczyły pokolenia kobiet przed nami, i nie chcę tego traktować jako oczywistość.
– dodaje.
Najtrudniejsze w tej roli?
Sceny z Gilbertem i śmierć Mateusza.
– przyznaje krótko.
To momenty pełne emocji, nie da się ich zagrać „na sucho”. Ja naprawdę czuję ból Ani, gdy traci najbliższą osobę.
Podczas rozmowy Maja wspomina też swoją babcię, z którą łączy ją szczególna więź.
Myślę, że to właśnie ona jest moim Mateuszem. Zawsze dba, żebym miała coś ładnego dla siebie, daje pieniądze „na błyskotki” i wspiera mnie w każdej decyzji. Rzadko wychodzi z domu, ale nie opuściła żadnego spektaklu, w którym grałam.
Próby bywają wyczerpujące, w końcu spektakl będzie trwał około 160 minut, ale reżyser daje aktorom dużo swobody.
Moja Ania jest moją Anią, nie Anią Tomasza.
– śmieje się Maja.
On nas prowadzi, ale pozwala, żeby każda postać miała w sobie coś od nas samych.
Maja do swojej roli przygotowywała się także zewnętrznie – przefarbowała włosy na rudo. Przyznaje, że to była trudna decyzja, ale ten kolor naprawdę do niej pasuje.
Mam wrażenie, że wydobywa ze mnie to, co chciałabym pokazać światu, a niebieskie oczy kontrastują z tym kolorem, więc efekt jest jeszcze lepszy.
– opowiada.
Młoda aktorka podkreśla, że kostiumy i scenografia dodatkowo pomagają wejść w postać, poczuć ducha Zielonego Wzgórza. Gwarantujemy, że będziecie zachwyceni nie tylko grą aktorów, ale całą otoczką towarzyszącą spektaklowi.
Rola Ani z Zielonego Wzgórza to dla Mai także szkoła życia.
Nauczyła mnie cierpliwości, empatii i pokory wobec siebie. Wcześniej bardzo się krytykowałam, teraz wiem, że nawet jeśli coś nie wyjdzie idealnie, to i tak jestem z siebie dumna. To ogromna praca i emocje, nie tylko moje, ale całego zespołu.
– mówi.
Pogodzenie nauki w liceum z próbami nie jest łatwe, a Maja szlifuje jeszcze swój wokalny talent, który również będziemy mogli podziwiać w czasie spektaklu.
Mam szczęście, bo moja szkoła w Nowym Sączu wspiera mnie w działalności artystycznej. Pan dyrektor nawet obiecał, że przyjdzie na spektakl.
– dodaje z dumą.
Premiera spektaklu już w kolejną sobotę, 15 listopada. Emocje?
Ogromne.
– przyznaje Maja.
Wiem, że dam z siebie 200 procent. To będzie wielki dzień, bo ta historia gra we mnie od lat. Chcę, żeby widzowie wyszli z teatru z nadzieją, że mimo trudnych chwil życie może być piękne, jeśli idziemy przez nie z odwagą i marzeniami.
Zapytana, czy myśli o sobie już jako o aktorce, odpowiada z uśmiechem:
Na razie jestem aktoreczką, dopiero kiedyś stanę się aktorką, a może nawet aktorem – bo w tym zawodzie trzeba mieć w sobie siłę i wrażliwość jednocześnie.
I choć o tej rudowłosej bohaterce powiedziano już niemal wszystko, to gorlicka interpretacja zapowiada się wyjątkowo. Bo – jak mówi Maja – „Ania z Zielonego Wzgórza” to nie tylko opowieść o dziewczynce z wyobraźnią, ale o nadziei, odwadze i szukaniu swojego miejsca na świecie.
Mieszkańcy ocenią komunikację miejską w Gorlicach. Rusz
Więcej przystanków na ŁOKIETKA ! W Austrii autobusy jeżdżą nie pod takie góreczki i dają radę. Można puścić je odwrotnie przez Pocieszkę w dół i zrobić więcej przystanków. Koniecznie przy Działkach !!!
Łookietek
10:12, 2026-05-21
Areszt dla 25-latka z Gorlic. Śledczy zabezpieczyli nar
A na Komendzie kiedy będzie porządek ? Wszyscy wiedzą o CIOCI i jej mężu i nic nie robicie u siebie. Nikt wam już nie wierzy.
Wojna i pokój
09:57, 2026-05-21
Rewitalizacja 3 Maja w Gorlicach. Kiedy ruszą prace w c
Jak komus sie mowi ze Gorlice leza przy drodze Krajowej lub drogach Wojewodzkich, to ludzie robia sobie w oczy kpiny i pytaja sie, czy w ogole widzialem te drogi? i bym sie nie osmieszal ! Bo na tych drogach to ciezko zawrocic nawet rowerem.
Gorliczan,
07:17, 2026-05-21
Walczymy o defibrylatory! Zagłosuj na swoją gminę
NIECH MI KTOŚ POWIE ILE JEST JUŻ TYCH defibrylatorów W CAŁYM POWIECIE ,GMINACH GORLICKICH I ILE RAZY ZOSTAŁ CHODZI JEDEN UŻYTY ?
SZYM
06:58, 2026-05-21
3 0
Ania!
2 0
trzymam kciuki
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gorlice24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz