Weekendowy wyjazd z Gorlic nie musi oznaczać rewolucji w kalendarzu. Piątek do 15:00, szybki powrót do domu, prysznic, lekki plecak i wyjazd w kierunku Balic tak, by dotrzeć na wieczorny rejs. W głowie prosta sekwencja: auto zostawione w przewidywalnym miejscu, wejście do terminala bez zbędnych przystanków, lot, a po lądowaniu kolacja w mieście docelowym jeszcze przed zamknięciem kuchni. W niedzielę plan układa się odwrotnie: popołudniowy spacer, transfer na lotnisko, przylot po 22:00–23:00, powrót do Gorlic i łóżko o rozsądnej porze. Poniedziałek wraca do normalnego rytmu, ale z nową energią. Cała operacja mieści się w 48–72 godzinach i nie wymaga urlopu — jedynie kilku rozsądnych decyzji podjętych wcześniej, by po drodze nie tracić czasu na detale.