Zamknij
REKLAMA

Kalisz: areszt dla pielęgniarek wystawiających fałszywe certyfikaty szczepień prze

20:50, 05.11.2021 | PAP
Skomentuj PAP
REKLAMA

Prokurator przedstawił pielęgniarkom zarzuty dopuszczenia się przestępstw poświadczenia nieprawdy, sfałszowania dokumentacji i oszustwa na szkodę Skarbu Państwa. Dwie kobiety nie przyznały się do winy; jedna przyznała się do części zarzutów i złożyła wyjaśnienia.

Sąd aresztował na 3 miesiące pielęgniarki, którym postawiono zarzut wystawiania fałszywych certyfikatów szczepień przeciwko COVID-19 - poinformowała w piątek PAP prokurator Katarzyna Socha, szefowa Prokuratury Rejonowej w Kaliszu.

Kryminalni z Kalisza wszczęli działania operacyjne, kiedy - jak powiedział PAP rzecznik prasowy wielkopolskiej policji w Poznaniu mł. insp. Andrzej Borowiak - uzyskali informację, że "w mieście można załatwić lewy certyfikat, potwierdzający zaszczepienie na koronawirusa". Do Kalisza przyjeżdżali ludzie z całej Polski.

Klient wpłacał od 500 do 700 zł, a pielęgniarki wprowadzały dane do systemu i drukowały certyfikat, potwierdzający rzekome zaszczepienie na koronawirusa. Według wstępnych ustaleń ponad 100 osób skorzystało z możliwości uzyskania sfałszowanej dokumentacji.

Proceder miał trwać od maja do listopada br. w jednym z punktów w Kaliszu, który miał podpisane porozumienie z NFZ na wykonywanie szczepień.

Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował areszt na 3 miesiące.

"Jest obawa matactwa - trzeba bowiem wskazać, że wszystkie współpodejrzane znają się ze sobą. Powstał nawet podział ról, to grozi obawą matactwa, porozumiewania się" - powiedziała prokurator Katarzyna Socha, szefowa kaliskiej prokuratury.

Pielęgniarki są w wieku od 38 do 58 lat.

Sąd - jak wyjaśniła - wziął pod uwagę ładunek społecznej szkodliwości czynu, który "ocenił na obecnym etapie już jako wysoki".

"Podkreślony został również ładunek negatywny, społeczny tego przestępstwa. Wiele szczepionek zostało zmarnowanych, a także osoby, które korzystały z przywilejów wynikających z posiadania certyfikatu, narażały inne osoby na możliwość zakażenia" - oświadczyła prokurator.

Jedna z podejrzanych powiedziała, że nie brała udziału w tym procederze, bo nie miała nawet takiej możliwości. "Pracuję na SOR, a nie w punkcie szczepień. Nie wiem, dlaczego znalazłam się w gronie podejrzanych" - stwierdziła Bożena A.

Potwierdziła, że zna współpodejrzane, które pracują w punktach szczepień, ale o zarzucanym procederze nic nie wiedziała.

Pielęgniarkom grozi do 8 lat więzienia. (PAP)

autorka: Ewa Bąkowska

bak/ jann/

(PAP)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (2)

MaroMaro

7 2

Przyjdzie czas Panowie twórcy pandemii, że Was posadzimy ale na dłużej niż 8 lat 08:59, 08.11.2021

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Ona1Ona1

Zgłoszono nadużycie. Komentarz został zablokowany przez administratora portalu.


REKLAMA
0%