Jedna decyzja podjęta między zajęciami na uczelni wystarczyła, by uratować czyjeś życie. Filip Przybycień, gorliczanin i student Politechniki Krakowskiej, na początku grudnia oddał szpik dla kilkuletniego chłopca z Francji. Nam opowiedział o strachu przed narkozą, pobycie w szpitalu, spotkaniu z chorymi na białaczkę i uczuciu, którego nie da się opisać słowami – świadomości, że jego genetyczny bliźniak dostał drugą szansę na życie.
Co skłoniło Cię do zapisania się do bazy dawców DKMS?
Po rozpoczęciu studiów na Politechnice Krakowskiej natchnąłem się na stoisko fundacji DKMS. Było to na uczelni, w trakcie przerwy między zajęciami, postanowiłem się zapisać. Wiedziałem, na czym to polega, ale również wiedziałem, że szansa jest jedna na milion.
Jak zareagowałeś na informację, że znalazł się Twój genetyczny bliźniak?
Po telefonie z fundacji na początku nie dowierzałem, trochę byłem przestraszony, bo wiedziałem, że mogę trafić na dwie różne metody pobrania, z czego jedna jest bardziej inwazyjna. Umówiłem się z panią z fundacji na rozmowę, w czasie której przedstawiono mi wszystkie szczegóły. Wtedy już wiedziałem, że będę miał wykonaną serię badań oraz że jest to bezpieczne dla mojego zdrowia.
Czy miałeś obawy związane z oddaniem szpiku? Jakie były największe?
Gdy już dowiedziałem się, że moją metodą jest pobranie z talerza kości biodrowej, pod znieczuleniem ogólnym, zacząłem się lekko stresować. Nigdy wcześniej nie byłem na dłuższy czas w szpitalu. Najbardziej bałem się narkozy. Informowano mnie, że samo pobranie nie jest bolesne oraz że w miejscu wkłucia czuć jedynie ból, który teraz mogę porównać do lekkiego siniaka. Po przyjechaniu do kliniki wiedziałem, że jestem w dobrym rękach, więc stres minął.
Czy ktoś wspierał Cię w decyzji o oddaniu szpiku?
Tak, głównie najbliżsi. Wszyscy nie dowierzali, że akurat trafiło na mnie. Byli w szoku. Wspierali mnie przez cały proces. Każdy był ciekawy, jak to wygląda ze strony dawcy.
Jak wyglądały przygotowania i badania przed pobraniem szpiku?
Około dwóch tygodnie przed pobraniem pojechałem do kliniki na badania wstępne. Miałem wykonywane USG jamy brzusznej, zdjęcie klatki piersiowej, morfologię, EKG spoczynkowe oraz wywiad z chirurgiem i anestezjologiem. Po otrzymaniu wyników zostałem zakwalifikowany do zabiegu. Nie było żadnych przeciwwskazań. Dostałem polecenie, aby się nie przemęczać do dnia pobrania i aby uważać na ewentualne choroby, ponieważ biorca od tego momentu był już przygotowywany do przeszczepu – został poddany silnej chemioterapii.
Jak wspominasz dzień pobrania szpiku i pobyt w szpitalu?
Do kliniki przyjechałem dzień wcześniej, zostałem przyjęty na oddział i trafiłem do izolatki. Było to dla mnie dziwne uczucie, wiedząc, że w jednym miejscu spotykają się osoby, które potrzebują pomocy oraz te, które tę pomoc dają. Następnego dnia około godziny 5 została pobrana ode mnie krew do badań, a po godzinie 7 dostałem wyniki. Wszystko było w porządku, więc zostałem przewieziony na blok operacyjny. Po godzinie 8 trafiłem na stół operacyjny i zostałem podpięty pod całą aparaturę.
Pamiętam tylko moment, gdy anestezjolog przyłożył mi maskę z tlenem do twarzy i podał dożylnie leki nasenne. Później, gdy już straciłem świadomość, rozpoczęło się przygotowanie do zabiegu polegające na intubacji oraz przewróceniu mnie na brzuch. Samo pobranie trwało około 20 minut. Świadomość odzyskałem na sali pooperacyjnej, gdzie spędziłem kolejne pół godziny. Następnie znowu zostałem przewieziony do izolatki.
Resztę dnia spędziłem w łóżku, byłem lekko senny, ale nie odczuwałem żadnego bólu. Wieczorem wszystko wróciło do normy. Następnego dnia rano zostały zrobione mi badania kontrolne – wszystko było dobrze, dlatego około godziny 10 wyszedłem ze szpitala.
::addons{"type":"facebook-encouragement"}
Mieszkańcy ocenią komunikację miejską w Gorlicach. Rusz
Niektórym rajcom miejskim nie udalo się W latach 90-tych zaorać MZK Dzisiaj to publiczny przewoźnik wykonujący usługi na terenie miasta i gmin na dobrym poziomie taborem nowoczesnym i bezpiecznym Tak trzymać!!
Observet
13:58, 2026-05-21
Miejcie oczy dookoła głowy. Google Street View wraca do
a co z Policjantem z Jabłonicy!!!
yyyy
13:36, 2026-05-21
Nie żyje Bronisława Szpotowicz, była radna i Sekretarz
miała na imię Bronisława... dbajcie o korektę, Grolice42.
Pani Szpotowicz
12:52, 2026-05-21
Miejcie oczy dookoła głowy. Google Street View wraca do
Na zdjeciach wszystko piekne nawet Gorlice, ale przyszlosci nie ma.
Tarnow
12:43, 2026-05-21
14 0
Wielki szacunek niech inni biorą przykład od ciebie
👍
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gorlice24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz