REKLAMA

Co by harcerz zrobił dzisiaj?

18:22, 06.11.2017 | Materiały partnera
REKLAMA
Skomentuj

Jedni w nie wierzą, inni je bagatelizują: zagrożenie wojenne. Historia uczy, że oczekiwania władz rozmijają się często z rzeczywistością, toteż nie wiadomo, co stałoby się, gdyby podejrzewana o złowrogie zamiary Rosja rzeczywiście zaatakowała Polskę. Czy i jaka byłaby odpowiedź NATO? Tego nie wie chyba nawet samo NATO, a nawet prezydent Stanów Zjednoczonych, do którego zapewne należałaby ostateczna decyzja co do podjętych środków przeciwdziałania.

Optymiści zakładają, że na pomoc Polsce ruszyłyby armie z Zachodu, a USA wykonałyby potężne uderzenia z powietrza. Kto wie, może nawet jądrowe? Pesymiści z kolei przypominają rok 1939, postawę Anglii i Francji: sanacyjny rząd wierzył wtedy, że dzięki takim sojusznikom Polska jest bezpieczna, a rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Historia lubi się powtarzać…

Zbrojenia nie pomogą

Nie ma się co łudzić: przewaga militarna Rosji na Polską jest i zawsze będzie ogromna. Możemy zainwestować już nie miliardy, ale nawet biliony złotych, a i tak nie osiągniemy zdolności bojowej zapewniającej odparcie uderzenia ze Wschodu. Możemy co najwyżej wpływać w ten sposób na wielkość strat zadanych agresorowi i czas toczenia wojny obronnej, jednak jej rezultat przy braku rzeczywiście adekwatnego wparcia ze strony USA i NATO byłby nietrudny do przewidzenia: Polska znalazłaby się pod okupacją.

XXI wiek to już inne czasy niż te, w których w okupowanym kraju można było w miarę skutecznie prowadzić walkę zbrojną z okupantem, ukrywać się przed nim w lasach itp. Współczesna technika pozwala bardzo szybko odnajdywać zgrupowania partyzanckie i przystępować do ich likwidacji. Ewentualny zbrojny opór musiałby więc mieć raczej postać małych akcji dywersyjnych, prowadzonych przez grupy liczące najwyżej kilka, kilkanaście osób. Ich szanse w starciach z doskonale uzbrojoną armią okupanta byłyby niewielkie, może czynnik zaskoczenia byłby w stanie nieco je zrównoważyć. Ale to nie wszystko. Istotna byłaby też postawa społeczeństwa, a zwłaszcza młodzieży.

Zośka, Rudy i Alek XXI wieku?

Chyba wszyscy pamiętają bohaterów książki „Kamienie na szaniec” i tragiczne losy jej bohaterów – harcerzy o pseudonimach Zośka, Rudy i Alek. Kto nie pamięta, znajdzie streszczenie pod adresem http://kamienie-na-szaniec.klp.pl/a-8315.html. Ówcześni harcerze nie zastanawiali się ani chwili, podjęli od razu walkę, ryzykując życie. Czy ich współcześni odpowiednicy zachowaliby się identycznie?

A jeśli tak, to czy byłaby to postawa rozsądnych bohaterów, czy też może zupełnie zbyteczna brawura młodych ludzi, których kraj po wyzwoleniu bardzo by przecież potrzebował?

Na to pytanie powinni sobie odpowiedzieć nie tylko młodzi ludzie w harcerskich mundurach, ale również ich wychowawcy.   

(Materiały partnera)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© gorlice24.pl | Prawa zastrzeżone | 2017