Dawne łemkowskie tradycje i zwyczaje wielkanocne

20:09, 14.04.2017 | J.R
REKLAMA
Skomentuj

Wielkanoc to najważniejsze i najbardziej radosne święto wszystkich chrześcijan. Święto Wielkiej Nocy jest ruchome zarówno w Kościele Zachodnim, czyli u rzymskich katolików, jak i w Kościele Wschodnim. Co kilka lat zdarza się, że wyznawcy wszystkich obrządków obchodzą to wielkie święto razem. Tak też wypadło w tym roku. Natomiast następny taki przypadek będzie miał miejsce dopiero w 2025 roku!

U Łemków Wielkanoc nazywana jest Wełykdeń. Podobnie jak w kościele rzymskokatolickim obchody rozpoczynały się w Niedzielę Palmową, zwaną Kwitną Nedilą. Dawniej Łemkowie świeżo ukręconym lnianym powrózkiem (biczem) wiązali gałązki bazi, które święciło się w cerkwi. Bazie spełniały ważną rolę, gdyż przechowywano je i używano do okadzania chorych, dawano krowom do jedzenia, oraz podkładano na węgłach nowo stawianych domów. Zaś podczas burzy palone w piecu patyczki bazi miały ,,wykurzyć" diabła, wszakże to on sprowadzał pioruny. Wszystkie te zabiegi miały przynieść szczęście, a odsuwać choroby. Ot zwykłe gałązki, a służyły przez cały rok do różnych celów.

Wielki Czwartek to dzień kiedy Judasz miał zdradzić Jezusa. W cerkwi odprawiano nabożeństwo zwane strast, w trakcie którego ksiądz 12 razy czytał Ewangelię. Pastuchowie przychodzili na nabożeństwo z biczami ukręconymi na Kwitną Nedilę, którymi przewiązane były bazie. Po odczytaniu każdej Ewangelii wiązali na nim jeden supełek. Gdyby latem podczas pełnienia swoich obowiązków zdarzyło się, że pastuchowi zagubiło się bydło, wystarczyło, że rozwiązał jeden supełek i od razu zguba się znajdowała.

W niektórych wioskach Łemkowszczyzny w czwartek wieczorem palono w polach ogniska. Z tego co wiem, w wielu małopolskich wioskach, nie koniecznie łemkowskich nadal kultywuje się tą tradycję. Rozpalenie ogniska to symbol ukarania Judasza za haniebny czyn jakim była zdrada.
Do dziś na południu Polski o zmroku w Wielki Czwartek można zobaczyć większe, lub mniejsze płonące stosy.

Nie bez powodu wierzono, że właśnie w Czwartek można zobaczyć błędne ogniki błyskające po górach, które miały wskazywać ukryte skarby. Wierzono, że tego dnia po świecie błąkały się dusze zmarłych. Wielki Czwartek rozpoczynał post ścisły, trwający do niedzieli. Kobiety zaczynały ozdabianie jajek.

Wielki Piątek to czas czuwania. Rozpalano przy cerkwi ogniska, przy których chłopcy trzymali stałą wartę aż do niedzieli.

Wielką Sobotę wieczorem, lub niedzielę rano przynoszono do święcenia kosze z jadłem. W koszu znajdowały się wędliny, chleb, jajka, sól, chrzan.

Najważniejsze miejsce zajmowała tzw. paska, czyli pszeniczny bochen w kształcie koła, przynoszony przez mężczyzn, który po poświęceniu nabierał oczywiście właściwości magicznych, leczniczych i ochronnych. Po poświęceniu pokarmów, należało spieszyć się do domu, bo kto pierwszy do niego dotrze, ten pierwszy skończy żniwa. Kto chciał mieć szczęście przy zbieraniu grzybów, ten do kosza wielkanocnego, w drodze do domu powinien zbierać wszelkie trzaski, patyczki. Paski obnoszono dookoła domu, a potem przechowywano do Zielonych Świąt, czyli tzw. Rusala i wówczas częstowano się nimi, po to by ,,w przyszłym roku nie zabrakło chleba.

Nieodzownym elementem są oczywiście jajka.

Barwne pisanki wykonywane przez Łemków tzw. malowanky wykonywane były techniką batikową. Do ich wykonania potrzebny jest gorący wosk, którym ozdabia się jajka, rysując kreseczki - łezki, kropeczki itd. Potem, kiedy zafarbowano jajka z pomocą barwników naturalnych np. łupiny cebuli, można było zetrzeć warstwę wosku, wcześniej przytrzymując jajeczko nad płomieniem świeczki.

Przykładowe kolory, jakie możemy uzyskać dzięki barwnikom naturalnym:

- zieleń - uzyskiwano dzięki wywarowi z pokrzywy, barwinka, oraz przede wszystkim z młodego żyta ozimego
- żółć - różne jej odcienie można uzyskać dzięki łupinom cebuli
- czerwień - daje wywar z mieszanki cebuli i kory dębowej, krokusa, a także wywar z suszonych owoców czarnego bzu, czy jagód. Tu również można użyć łupin cebuli, lecz nie otrzymamy koloru krwistoczerwonego, a bardziej mahoniowy
- fiolet - uzyskać można dzięki wywarowi z ciemnej malwy

Wprawione Łemkinie potrafią robić przecudne, wielobarwne pisanki, a jest to bardzo trudna sztuka, polegająca na kilkukrotnym malowaniu, farbowaniu na kolejne kolory. Jest to bardzo żmudna praca. W moim rodzinnym domu przyrządem do pisania była szpilka wbita w patyczek. Fajnie sprawdzały się młode pędy bzu dzikiego, albo tego rosnącego w ogródku, ponieważ w środku wypełnione są białym, gąbczastym rdzeniem, w który bardzo łatwo wbić szpilkę :)

Wodę, w której ugotowano jajka, nie można było tak po prostu wylać. Obmywano nią krowie wymiona, żeby czarownica nie mogła odebrać im mleka. W niektórych wsiach dziewczęta myły w niej nogi.

W pierwszy dzień świąt Łemkowie z rana chodzili nad rzekę, strumień po to, by wypatrywać w wodzie ryb. Szczęśliwiec, który jakąś dostrzegł, cały rok miał być zdrów jak ryba. Po niedzielnym nabożeństwie młodzież oddawała się zabawom, śpiewom, bo przecież Wielkanoc to czas radości.

A skoro już o tym mowa, to szczególnie wesoło rozpoczynał się Poniedziałek Wielkanocny, kiedy to po nocnych dowcipach, często dość szalonych, gospodarze po całej wsi szukali pochowanych sprzętów rolniczych. Zdarzało się znaleźć je na dachu czyjejś chyży. Zamalowywano wszystkie okna, po to by gospodarze nie wiedzieli, czy to noc, czy dzień.

Ten zwyczaj też zachował się na terenie np. powiatu gorlickiego. Niestety nie zawsze żarty są trafione, nieraz kończą się wizytą policji. Tradycję można i należy kultywować, ale tutaj trzeba zachować umiar, przyzwoitość, żeby psoty nie przerodziły się w zwyczajne akty wandalizmu.

Oczywiście ten dzień to także oblewanie się wodą. Każda panna musiała być oblana sowicie wodą, łatwiejsze i równie często stosowane było wrzucanie kobiet bezpośrednio do stawu, lub rzeki. Drugiego dnia świąt Łemkowie odwiedzają groby swoich bliskich.

źródło: magurskiewyprawy.blogspot.com

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© gorlice24.pl | Prawa zastrzeżone | 2017