REKLAMA

Malutki Oliwier i piekło białaczki, która wróciła

23:13, 23.09.2017 | J.R
REKLAMA
Skomentuj

Trzy lata – tylko tyle szczęśliwego i beztroskiego życia dostał Oliwier od losu… Co przeważnie robią trzyletnie dzieci? Chodzą do przedszkola, rozwijają coraz to nowe umiejętności, cieszą się dzieciństwem, psocą, figlują…. ale…. mogą też toczyć walkę na śmierć i życie z przeciwnikiem znacznie silniejszym od siebie!!!! To właśnie robi Oliwier, w którego codzienność wkroczyła paskudna choroba.

Opowieść rodziców

Wszystko zaczęło się niepozornie niedługo po jego 3 urodzinach. Na początku czyli ok 2 tygodnie przed diagnozą Oliwierek zaczął uskarżać się na ból nóżek, co wraz z powiększeniem się węzłów chłonnych, skłoniło Nas rodziców do jak najszybszego działania i szukania przyczyny….

Wtedy nie wiedzieliśmy jeszcze, że najgorsze miało dopiero nadejść….

…..15.10.2015 – ta data już na zawsze będzie przywoływać smutne myśli, w tym dniu u synka zdiagnozowano ostrą białaczkę limfoblastyczną common (ALL). Całe nasze życie zostało wywrócone do góry nogami. Musieliśmy się zmierzyć ze świadomością, że jego dzieciństwo zniknęło jak na pstryknięcie palców…

Jak bardzo trudny przeciwnik stanął na drodze Naszego małego synka, przekonaliśmy się już w pierwszych tygodniach życia z okrutną białaczką….

Rozpoczęliśmy ciężkie leczenie, które miało pomóc naszemu synkowi w powrocie do zdrowia.

Etap leczenia szpitalnego trwał 8 miesięcy. Oliwier w trakcie leczenia przeszedł trzy bezobjawowe zapalenia płuc, które zniósł bardzo źle. Wymagał stałego podawania tlenu, izolacji, zmian antybiotyków

Podawane leki cytostatyczne powodowały niejednokrotnie owrzodzenia jamy ustnej, przełyku a nawet odbytu co wiązało się z podawaniem coraz to mocniejszych leków przeciwbólowych i uspokajających.

Brak apetytu powodował ogólne osłabienie organizmu, co nie raz wiązało się z odciągnięciem terminu podania chemii. Przyjmowana chemioterapia spowodowała zaburzenie odporności humoralnej wymagające comiesięcznego toczenia immunoglobulinami.

Pojawiły się również napadowe bóle głowy, które uniemożliwiały Oliwierkowi normalne funkcjonowanie. Ból był tak silny, że potrafił wręcz wyrywać go ze snu. Umieraliśmy ze strachu na samą myśl o tym co może być przyczyną tak silnych napadów!

Po przeprowadzeniu Badania EEG głowy okazało się, że syn ma zmiany w okolicy skroniowej, ciemieniowej i potylicznej wywołane przez chemioterapię. Włączono natychmiast leki i objęto syna opieką neurologiczną.

Cały etap leczenia ja jego mama przebywałam z synkiem w szpitalu. Czułam bowiem, że on tylko przy mnie czuje się bezpieczny… Może dlatego, że w żadnej kwestii nigdy nie próbowałam go oszukać…mimo tak młodziutkiego wieku – bo miał przecież tylko 3 latka zawsze mówiłam wprost co w danym momencie go czeka…ufał mi wtedy i ufa nadal bardzo!!! Wie, że nigdy nic przed nim nie ukryję, nawet gdybym chciała dla jego dobra, On by mi tego nie darował!!!!

My w szpitalnych murach, zamknięci w czterech ścianach, podpięci do kroplówki z trucizną która była w tamtym momencie ratunkiem dla Oliwierka a w domu nasza ośmioletnia córka, która zmuszona była tak szybko dorosnąć….. przeprowadzić się do dziadków i długie miesiące wychowywać się praktycznie bez rodziców… . Ja po zdiagnozowaniu u syna choroby byłam zmuszona zrezygnować z pracy… Mimo ogromnych chęci nie mieliśmy możliwości codziennie widywać się z córką. Ola…nasza córeczka była zdana na dziadków i samą siebie!!! Nawet boję się pomyśleć ile Nas ominęło… W jak wielu momentach byłam jej bardzo potrzebna!!

Potoki łez, płynące po cichu w nocy by Oliwierek nie wiedział i nie słyszał wydawały się nie mieć końca! Jednak powoli powoli zmierzaliśmy w dobrą stronę!

Po zakończeniu leczenia szpitalnego rozpoczął się etap leczenia podtrzymującego. W trakcie podtrzymywania nie było na szczęście jakichś poważnych infekcji, synek przyjmował systematycznie chemię podtrzymującą w tabletkach. Miał jedynie problem z próbami wątrobowymi. W przypadku Oliwierka etap ten miał trwać 74 tygodnie

Olo szalał w domku, kłócił się ze swoją siostrą i nasze życie zaczynało być jak dawniej, normalne!!!! Nic nie wskazywało na to ,że może wydarzyć się znów coś złego.

Niestety dokładnie 13.07.2017 roku wszystko wróciło…Wznowa…. Białaczka. Dwa słowa, które znowu zabrały Oliwierowi i nam normalność, które rzuciły go z powrotem w onkologiczne piekło. Z bezpiecznego domu gdzie miało być już tylko dobrze trafił po raz kolejny na oddział, gdzie pachnie strachem i śmiercią, gdzie dzieci zamiast na hulajnogach jeżdżą na stojakach do kroplówek.. Z ust lekarzy usłyszeliśmy ,,Przykro nam, ale niestety syn ma nawrót choroby”.

Obydwoje z mężem dostaliśmy cios w serce… to złamane serce które dopiero co udało nam się jakoś posklejać po pierwszej diagnozie…. Jak to? Zaczynamy wszystko od nowa? Ja z synkiem w szpitalu?…. córka znowu przeprowadza się do dziadków? NIE NIE NIE!!!! To nie może być prawdą!!! A jednak!!! Ta podstępna choroba nie daje taryfy ulgowej!!!!

W chwili obecnej przebywamy z Oliwierem w szpitalu gdzie rozpoczęliśmy na nowo chemioterapię.

Teraz tkwimy znowu w tych szpitalnych murach, przyjmujemy chemię, mamy spadki, infekcje i co najgorsze nie wiemy co dalej…

2 lata temu nasze życie zamieniło się w jednej chwili w piekło!!! Po roku przerwy wróciliśmy do tego piekła znowu – na oddział onkologii!!!! Wierzymy, że teraz w końcu wygramy raz na zawsze!!!! Prosimy pomóż nam wyrwać Oliwierka raz na zawsze z tego piekła by mógł cieszyć się dzieciństwem! By w końcu robił to co powinien 5 latek!!!!

Zgromadzone środki pieniężne , które uda się zebrać na koncie Fundacji dzięki pomocy osób, które zechcą nas wesprzeć, zostanie wykorzystane na zakup niezbędnych leków, specjalnych środków pielęgnacyjnych, preparatów odżywczych, ewentualną rehabilitację , a w razie potrzeby na konsultacje w kraju i za granicą.

Specjalnie z myślą o Oliwierze na facebooku powstała specjalna grupa, gdzie ludzie spontanicznie ofiarują różne przedmioty, a dochód z ich sprzedaży ma wesprzeć leczenie chłopca - kliknij TUTAJ

Pomóc Oliwierkowi można dokonując wpłaty na konto:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba”

Bank BZ WBK

31 1090 2835 0000 0001 2173 1374

Tytułem: “1070 pomoc dla Oliwiera Piszczek”

 

wpłaty zagraniczne – foreign payments to help Oliwier:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba”

PL31109028350000000121731374

swift code: WBKPPLPP

Bank Zachodni WBK

Title: „1070 Help for Oliwier Piszczek”

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

mamamama

14 0

Serce boli, jak się patrzy na cierpienie tego maluszka...siły dla rodziców
Skarbie trzymaj się; będę się za Ciebie modlić i postaram się też coś wpłacić, żebyś jak najszybciej wyzdrowiał... 11:36, 25.09.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© gorlice24.pl | Prawa zastrzeżone | 2017